Ola i Mruczek na nocnym tropie
Ola i Mruczek na nocnym tropie
W tej książce występują
Ola
Mruczek
Gościnnie: jeż
Ola, ta historia jest dla Ciebie.
Ola leżała pod kocem i liczyła gwiazdki na piżamie. Trzydzieści jeden… trzydzieści dwie…
Wtem za oknem coś zrobiło: PUK. Potem SZUR. Potem STUK.
Ola naciągnęła koc aż na nos.
– Puk, szur, stuk – kto tam jest? – szepnęła.
Mruczek otworzył jedno oko. Potem drugie. Potem powiedział: – Mrrr? – co po kociemu znaczy: „Zaraz to sprawdzimy”.
Za szybą coś długiego i chudego zamachało jak ręka czarownicy.
PUK, PUK!
Ola przełknęła ślinę. Ktoś pukał prosto do jej okna!
Ola sięgnęła pod poduszkę po latarkę. Ręka trochę jej drżała.
– Mruczku, idziesz ze mną? – spytała.
Mruczek zeskoczył z łóżka z miękkim „pac”. Był dzielny jak tygrys. No, jak bardzo puszysty tygrys.
Ola zaświeciła prosto w okno. Mruczek skoczył na parapet, gotów do walki.
A tam… gałąź jabłoni! Wiatr kiwał nią w tę i z powrotem. PUK!
Mruczek dał susa, poślizgnął się i zjechał po zasłonie jak po zjeżdżalni.
Ola zachichotała. To tylko gałąź!
Ale zaraz potem z dołu dobiegło: SZUUUR. Długie, ciche, tajemnicze.
– Puk, szur, stuk – kto tam jest? – szepnęła Ola.
Mruczek nastroszył ogon jak szczotkę do butelek.
Zeszli po skrzypiących schodach do ogrodu. Bose stopy Oli łaskotała zimna trawa.
SZUUUR! Krzaki zatańczyły. Mruczek rzucił się na nie z całej siły i… wpadł prosto w stos suchych liści.
To był tylko wiatr. Ale co tak stuka?
STUK, STUK, STUK. Coś stukało pod jabłonią.
Mruczek przywarł do ziemi, kręcił pupą, szykował się do wielkiego skoku…
HOP!
Wylądował na spadłym jabłku, które potoczyło się z nim prosto w kałużę. CHLUP!
Mruczek wyszedł mokry jak ścierka i obrażony jak król.
– Prych! – prychnął.
Ola chciała się śmiać, ale wtedy latarka zamrugała… i zgasła.
Zrobiło się czarno jak w kieszeni.
– Puk, szur, stuk – kto tam jest?
Ola stała bez ruchu. Serce biło jej jak bębenek.
STUK, STUK – coraz bliżej!
Nagle poczuła ciepły dotyk przy nodze. To Mruczek, mokry, ale przy niej. Jego oczy świeciły w ciemności jak dwie zielone latarenki.
Ola wzięła głęboki oddech. Nie widziała nic, ale Mruczek widział wszystko.
– Prowadź – szepnęła i potrząsnęła latarką.
Klik! Światło wróciło. Mruczek pobiegł pod jabłoń, a Ola za nim, krok w krok.
A pod jabłonią… jeż! Toczył nosem jabłko: stuk, stuk, stuk o korzeń.
Mruczek powąchał go i kichnął… nie, tylko prychnął. Jeż zrobił fuku! i nastroszył kolce.
Ola roześmiała się na cały ogród.
Wrócili do łóżka. Mruczek zwinął się ciepłym kłębkiem.
Za oknem gałąź pukała, wiatr szurał, jeż stukał.
– Puk, szur, stuk – to moi przyjaciele – mruknęła Ola.
I zasnęła, zanim doliczyła do trzydziestu dwóch gwiazdek.
Ta książka należy do:
Ola
W rolach głównych
Ola
Mruczek
Gościnnie: jeż
Porozmawiajcie o tej historii
Jak myślisz, co czuła Ola, kiedy zgasła latarka?
Co jeszcze może stukać nocą za twoim oknem?
Jak Mruczek pomógł Oli w ciemnym ogrodzie?